Do zdarzenia doszło w sobotę, 15 sierpnia, przed godz. 23. Policjanci zostali wezwani do jednego z hoteli w Wadowicach, gdzie odbywało się wesele.
Według ustaleń służb 38-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego, który nie był zaproszonym gościem, miał zakłócać przebieg imprezy, zaczepiać uczestników i zachowywać się agresywnie. Jeszcze przed przyjazdem patrolu doszło do fizycznej konfrontacji z kilkoma weselnikami.
Gdy policjanci pojawili się na miejscu, mężczyzna nadal miał być pobudzony i nie wykonywać poleceń. Podczas jego obezwładniania stracił czynności życiowe. Funkcjonariusze rozpoczęli resuscytację, a następnie 38-latek został przewieziony do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy po kilku godzinach zmarł.
Sześciu podejrzanych o pobicie
Po zdarzeniu zatrzymano siedem osób. Ostatecznie sześciu mężczyzn usłyszało zarzuty udziału w pobiciu. Nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień.
Wobec podejrzanych zastosowano środki wolnościowe, w tym poręczenia majątkowe po 15 tys. zł.
Wśród mężczyzn, którzy usłyszeli zarzuty, znajduje się także funkcjonariusz małopolskiej policji. Po przedstawieniu zarzutów został zawieszony, a następnie zwolniony ze służby.
Obrażenia nie były bezpośrednią przyczyną śmierci
Kluczowe znaczenie mają wyniki sekcji zwłok. Jak przekazała prokuratura, wstępne ustalenia wskazują, że obrażenia odniesione podczas pobicia nie były bezpośrednią przyczyną śmierci 38-latka.
Dlatego podejrzani odpowiadają obecnie za udział w pobiciu, a nie za spowodowanie śmierci.
Dokładna przyczyna zgonu nadal nie jest znana. Śledczy oczekują na wyniki dalszych badań, w tym badań toksykologicznych i histopatologicznych.
Postępowanie ma charakter rozwojowy. Prokuratura ustala także rolę kolejnych osób, które mogły uczestniczyć w konfrontacji.
Dopiero kompletna opinia biegłych ma odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: co bezpośrednio doprowadziło do śmierci 38-letniego mężczyzny podczas tragicznej nocy w Wadowicach.

