Do kolejnego tragicznego odkrycia doszło w środę, 24 czerwca, w mieszkaniu przy ulicy Głowackiego w Dębicy. Według lokalnych ustaleń ciało 42-letniego mężczyzny znalazł właściciel lokalu. Na miejsce wezwano policję i prokuratora. Po przeprowadzonych czynnościach śledczy mieli wykluczyć, aby do śmierci mężczyzny przyczyniły się osoby trzecie.
To jednak nie koniec tej wstrząsającej historii. Jak się okazuje, był to już drugi taki przypadek w tym samym mieszkaniu w czerwcu.
Pierwszy dramat rozegrał się 1 czerwca, około godziny 19:35. Wtedy dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Dębicy otrzymał zgłoszenie o odnalezieniu ciała 41-letniego mężczyzny. Zgłaszającym również był właściciel mieszkania, który po powrocie do lokalu natknął się na swojego kolegę niedającego oznak życia.
Na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora. W tamtym przypadku, na podstawie opinii lekarza, ustalono, że mężczyzna zmarł z przyczyn naturalnych. Wykluczono udział osób trzecich, a prokurator odstąpił od zabezpieczenia ciała do sekcji zwłok.
Dwa zgony w jednym mieszkaniu, w odstępie zaledwie kilku tygodni, wywołały poruszenie wśród mieszkańców. Choć służby podkreślają, że dotychczasowe ustalenia nie wskazują na wątek kryminalny, sama powtarzalność zdarzeń sprawiła, że wokół lokalu przy Głowackiego narosły pytania i obawy.
Z relacji mieszkańców, którzy po pierwszym zdarzeniu kontaktowali się z lokalną redakcją, wynika, że problem z tym mieszkaniem miał trwać od dawna. Sąsiedzi mieli skarżyć się na uciążliwe zachowania osób przebywających w lokalu. Według ich relacji miały odbywać się tam wielogodzinne libacje alkoholowe, dochodzić miało do awantur, bójek i zakłócania spokoju w budynku.
Mieszkańcy wskazywali również na skrajnie uciążliwe sytuacje na klatce schodowej. Twierdzili, że osoby odwiedzające mieszkanie miały załatwiać tam potrzeby fizjologiczne. Według relacji sąsiadów problem był wielokrotnie zgłaszany odpowiednim instytucjom, jednak sytuacja nie została skutecznie rozwiązana.
Na ten moment najważniejsze pozostają ustalenia służb: w obu przypadkach nie potwierdzono udziału osób trzecich. Nie ma więc podstaw, by mówić o zabójstwie czy działaniach przestępczych. Sprawa ma jednak wymiar społeczny — mieszkańcy pytają, jak to możliwe, że w tym samym lokalu w tak krótkim czasie doszło do dwóch tragicznych zgonów.
Ulica Głowackiego znów znalazła się w centrum uwagi. Tym razem nie z powodu przestępstwa, lecz przez serię dramatycznych zdarzeń i pytanie, czy wcześniej można było zrobić więcej, aby zapobiec narastającemu problemowi.
