W lokalnej polityce dwa lata potrafią zmienić bardzo wiele. Janusz Kwaśniak przekonał się o tym po wyborach samorządowych w 2024 roku. W walce o stanowisko wójta Gminy Borzęcin zdobył 950 głosów, czyli 27,22 proc., zajmując trzecie miejsce. Do drugiej tury weszli Paweł Kułak oraz Krzysztof Przepiórka. Ostatecznie to Kułak został wójtem, zdobywając w decydującym głosowaniu 1919 głosów, czyli 62,77 proc.
Kwaśniak znalazł się wówczas poza główną rozgrywką o władzę w gminie. Dzisiaj sytuacja wygląda jednak znacznie ciekawiej.
Podczas Zjazdu Oddziału Gminnego ZOSP RP w Borzęcinie nie tylko jednogłośnie udzielono absolutorium ustępującemu Zarządowi, ale ponownie powierzono Januszowi Kwaśniakowi funkcję prezesa na kadencję 2026–2031.

To nie jest stanowisko bez znaczenia. Straże ochotnicze należą do najsilniej zakorzenionych organizacji społecznych w gminach wiejskich. W Borzęcinie działa sześć jednostek OSP, a środowisko skupia blisko 150 czynnych druhen i druhów oraz dziesiątki młodych członków MDP.
Kwaśniak otrzymał więc ponownie mandat zaufania od środowiska, które jest obecne praktycznie w każdej części gminy.
Niemal 20 milionów złotych w tle
Jeszcze większe znaczenie ma bilans kadencji, którą Kwaśniak podsumował.
Łączna wartość najważniejszych inwestycji w pojazdy i obiekty strażackie oraz wydatków na funkcjonowanie jednostek w latach 2021–2025 wyniosła 19 554 867 zł.
Pięć nowych samochodów ratowniczo-gaśniczych, wielomilionowe inwestycje w remizy w Borzęcinie Dolnym i Łękach, rozwój Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych oraz włączenie OSP Przyborów do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego tworzą dziś bardzo mocne zaplecze do budowania narracji o skuteczności.
Podczas zjazdu Komendant Powiatowy PSP w Brzesku bryg. Witold Chojnacki nie szczędził pochwał. Oceniając przedstawione sprawozdanie i skalę inwestycji, stwierdził nawet, że o strażakach z Borzęcina „powinni zacząć pisać książki”.
Dla Kwaśniaka trudno byłoby wyobrazić sobie lepsze polityczne tło.
Kułak jest wójtem. Ale znalazł się w Zarządzie kierowanym przez Kwaśniaka
Ciekawy jest jeszcze jeden szczegół.
W skład Zarządu Oddziału Gminnego ZOSP RP wszedł również Paweł Kułak – obecny wójt Gminy Borzęcin.
Formalnie obaj działają więc dziś w tej samej strukturze strażackiej. Jednak role są jasno określone: na jej czele jako prezes stoi Janusz Kwaśniak, natomiast Kułak jest jednym z członków Zarządu.
W lokalnej polityce taki układ z pewnością będzie obserwowany z zainteresowaniem.
Bo trudno zapomnieć, że jeszcze dwa lata temu obaj startowali w tych samych wyborach na najważniejsze stanowisko w gminie.
Kwaśniak odbudował zaufanie?
Wynik zjazdu może być dla byłego kandydata na wójta niezwykle ważny.
Po wyborczej porażce nie wycofał się z działalności publicznej. Pozostał aktywny, a teraz ponownie uzyskał silny mandat w jednym z najważniejszych lokalnych środowisk społecznych.
Nie oznacza to oczywiście automatycznie, że mieszkańcy, którzy popierają go jako prezesa struktur OSP, zagłosowaliby na niego w wyborach samorządowych. Strażackiego zjazdu nie można utożsamiać z powszechnymi wyborami mieszkańców gminy.
Politycznie jest to jednak sygnał, którego nie sposób zignorować.
Kwaśniak po 2024 roku nie zniknął. Wręcz przeciwnie – właśnie pokazał, że nadal posiada zaplecze, potrafi skupić wokół siebie ludzi i może przedstawiać konkretne liczby oraz inwestycje.
Czy będzie rewanż?
Najważniejsze pytanie brzmi teraz: czy Janusz Kwaśniak za dwa lata ponownie spróbuje zdobyć urząd wójta Gminy Borzęcin?
Na dzisiaj nie ma podstaw, aby przesądzać jego decyzję. Sam wybór na prezesa ZOSP RP nie jest deklaracją startu w wyborach samorządowych.
Jednak kalendarz może działać na jego korzyść.
Kadencja prezesa Oddziału Gminnego obejmuje lata 2026–2031. Kolejne regularne wybory samorządowe powinny odbyć się w 2029 roku. Oznacza to, że Kwaśniak wejdzie w okres przedwyborczy jako urzędujący prezes struktur gminnych ZOSP RP.
Jeżeli przez najbliższe lata utrzyma aktywność, będzie miał możliwość systematycznego budowania własnej pozycji.
A wtedy historia wyborów 2024 roku może powrócić.
Tym razem jednak punkt wyjścia byłby zupełnie inny.
Paweł Kułak będzie musiał bronić swojego dorobku jako urzędujący wójt. Janusz Kwaśniak – jeśli zdecyduje się na start – będzie mógł pokazywać osiągnięcia środowiska strażackiego, niemal 20 mln zł inwestycji i ponowne zaufanie otrzymane od druhów.
Czy czeka nas polityczny rewanż Kułak–Kwaśniak?
Do wyborów pozostało jeszcze sporo czasu. Ale po wydarzeniach w remizie OSP Borzęcin Dolny jedno wydaje się pewne: Janusza Kwaśniaka nie można skreślać z lokalnej gry politycznej.
Po porażce w 2024 roku właśnie wykonał ruch, który może być początkiem dużego powrotu.


