Adam Pieniążek jest wójtem Gminy Dębica, a Dominik Malinowski i Grzegorz Skrzypek pełnią funkcje jego zastępców. Tak właśnie władze przedstawiane są w oficjalnych materiałach samorządu.
I właśnie dlatego informacja o jednoczesnej nieobecności całej trójki budzi pytania.
Najpierw konferencja o „hejcie”, potem wyjazd całej trójki?
Kilka dni temu Adam Pieniążek wystąpił wspólnie ze swoimi zastępcami na konferencji prasowej dotyczącej – jak określały to władze gminy – „hejtu” i przekraczania granic dopuszczalnej krytyki. Znaczna część konferencji dotyczyła radnego Tomasza Domaradzkiego oraz dyskusji prowadzonych w mediach społecznościowych. Sam wójt podkreślał jednak, że radni i media mają prawo pytać, kontrolować i rozliczać działania władz, o ile opierają się na faktach.
No więc pytamy.
Według informacji przekazanych redakcji Pieniążek, Malinowski i Skrzypek mieli wspólnie wyjechać do krajów bałtyckich, przez co w tym samym czasie w siedzibie urzędu nie było żadnego z trzech najważniejszych przedstawicieli władzy wykonawczej gminy.
Na obecnym etapie nie udało nam się znaleźć w dostępnych publicznie materiałach Gminy Dębica szczegółowego komunikatu wyjaśniającego program tego wyjazdu, zakres obowiązków poszczególnych uczestników ani powód, dla którego konieczny miał być udział całej trójki. Na oficjalnej stronie gminy publikowane są tymczasem bieżące informacje o działaniach samorządu.
Dlatego określanie wyjazdu jako „wycieczki” byłoby przed poznaniem tych informacji przedwczesne. Ale pytanie o zasadność wysłania jednocześnie wójta i obu jego zastępców jest jak najbardziej konkretne.
Czy naprawdę musieli jechać wszyscy?
To właśnie jedno z pytań stawianych władzom gminy. W dobrze zorganizowanej administracji sama nieobecność wójta nie jest niczym nadzwyczajnym. Wójt uczestniczy w spotkaniach, konferencjach, delegacjach i rozmowach poza siedzibą urzędu.
Od tego ma jednak również zastępców. Dlatego sytuacja, w której wójt oraz obaj jego zastępcy opuszczają gminę w tym samym czasie, wymaga przynajmniej wyjaśnienia organizacyjnego: dlaczego obecność każdego z nich była konieczna i kto w tym czasie odpowiadał na miejscu za sprawy wymagające decyzji kierownictwa.
Tym bardziej że to nie pierwszy przypadek, gdy obaj zastępcy uczestniczą wspólnie w wydarzeniu poza urzędem. Jeszcze 9 września podczas II Forum „Uzdrowiska Podkarpackie” w Polańczyku Gminę Dębica reprezentowali jednocześnie Dominik Malinowski i Grzegorz Skrzypek.
A gdyby doszło do sytuacji kryzysowej?
Tutaj sprawa przestaje być wyłącznie kwestią politycznego wizerunku.
Zgodnie z art. 19 ustawy o zarządzaniu kryzysowym to wójt jest organem właściwym w sprawach zarządzania kryzysowego na terenie gminy. Do jego obowiązków należy m.in. kierowanie monitorowaniem, planowaniem, reagowaniem i usuwaniem skutków zagrożeń. Zadania te realizuje przy pomocy odpowiedniej komórki urzędu oraz gminnego zespołu zarządzania kryzysowego.
Nie oznacza to oczywiście, że przepisy nakazują wójtowi przez cały dzień siedzieć za biurkiem. Nie oznacza także, że podczas jego wyjazdu urząd przestaje działać.
Ale właśnie dlatego warto zapytać: jak został zorganizowany system zastępstwa, skoro poza urzędem mieli znaleźć się jednocześnie wójt i obaj zastępcy?
Gdyby w tym czasie wydarzyła się poważna awaria, duży pożar, podtopienie albo inne nagłe zdarzenie wymagające szybkiej koordynacji na poziomie samorządu – kto z politycznego kierownictwa gminy byłby na miejscu?
Mieszkańcy powinni poznać odpowiedzi
Tu nie potrzeba personalnych ataków. Potrzeba dokumentów i konkretnych odpowiedzi – dokładnie tego, do czego podczas niedawnej konferencji nawoływał sam Adam Pieniążek.
Do wyjaśnienia pozostaje przede wszystkim: dokąd dokładnie pojechała delegacja, jaki był jej oficjalny program, dlaczego uczestniczyli w niej jednocześnie wójt i dwóch zastępców, jakie zadania wykonywał każdy z nich, kto pokrywa koszty oraz kto podczas ich nieobecności odpowiadał za bieżącą koordynację pracy urzędu.
Jeżeli udział wszystkich trzech przedstawicieli władz był konieczny, odpowiedź urzędu powinna szybko przeciąć wszelkie spekulacje. Jeżeli natomiast nie był – pytanie o sposób organizowania wyjazdów i gospodarowania publicznymi pieniędzmi pozostanie aktualne.
Bo w tym sporze najważniejsze pytanie jest wyjątkowo proste: czy naprawdę wszyscy trzej musieli jechać jednocześnie?
