Do dramatycznego zdarzenia doszło w sobotę, 8 sierpnia, w godzinach popołudniowych, na autostradzie A4 za węzłem Brzesko, w kierunku Krakowa.
Samochód osobowy z nieustalonych na razie przyczyn zjechał z jezdni, a następnie dachował. Informację o wypadku podał portal Bochnia112.pl, że zdarzenie miało miejsce na 464. kilometrze A4, a na miejscu natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa.
Samochód poważnie rozbity. Części kilkadziesiąt metrów dalej
Najbardziej wymowna jest jednak skala uszkodzeń samochodu.
Jak poinformował Bochnia112.pl – Bocheński Portal Ratowniczy, elementy pojazdu, w tym części jego zawieszenia, miały zostać znalezione ponad 50 metrów od miejsca, w którym znajdował się rozbity samochód.
Tak duży rozrzut fragmentów pojazdu pokazuje, z jak ogromnymi siłami mieli do czynienia uczestnik zdarzenia i ratownicy. Może również sugerować, że samochód przed utratą panowania poruszał się ze znaczną prędkością, jednak dokładną prędkość oraz przyczynę wypadku będą mogły ustalić dopiero czynności prowadzone przez policję.
Nie należy więc przesądzać na obecnym etapie, czy przyczyną była nadmierna prędkość, błąd kierowcy, awaria pojazdu czy inne okoliczności.
LPR ruszył do akcji. Śmigłowiec został zawrócony
Pierwsze informacje wskazywały na bardzo poważny charakter zdarzenia. Do wypadku zadysponowano nawet śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Maszyna rozpoczęła lot w kierunku miejsca zdarzenia, jednak następnie jej udział w akcji został odwołany.
Pomocy poszkodowanemu udzielił zespół ratownictwa medycznego. Według informacji przekazanych przez Bochnia112.pl kierowca samochodu został następnie przetransportowany do szpitala.
Na obecnym etapie nie ma oficjalnych, szczegółowych informacji dotyczących charakteru jego obrażeń.
A4 częściowo zablokowana
Wypadek spowodował poważne utrudnienia na jednym z najważniejszych szlaków komunikacyjnych w Małopolsce.
Po zdarzeniu ruch w kierunku Krakowa odbywał się wyłącznie lewym pasem, a kierowcy musieli liczyć się ze spowolnieniem i tworzącymi się zatorami.
Dokładne okoliczności wypadku będzie teraz wyjaśniać policja.
Widok rozbitego samochodu i części wyrzuconych dziesiątki metrów dalej pokazuje, jak niewiele mogło dzielić to zdarzenie od tragedii. Mimo ogromnych zniszczeń kierowca przeżył i został przewieziony do szpitala pod opiekę lekarzy.


