Chodzi o kasę i tylko o to. Nie ma podwyżek, nie ma nic, brakuje ludzi do pracy. Nikt nie chce tu przyjść, w tym kwartale mieliśmy 500 nadgodzin. Młodzi nie przychodzą na najniższą krajową, bo wszędzie dostaną takie pieniądze. Dziś w Puławach jest jakieś zebranie, ale podobno 200 złotych nam dają rok. To śmieszne – mówi protestujący.
W pikiecie udział wzięło kilkudziesięciu pracowników Grupy Azoty w Tarnowie. Mieli oni ze sobą transparenty, gwizdki, wuwuzele i syrenę. Były też okrzyki: "Gdzie jest prezes" czy "Ciężka praca, nędzna płaca".
Od trzech lat nie dostaliśmy żadnych podwyżek, choć obiecywali nam. Mamy bardzo odpowiedzialną pracę, także wynagrodzenie powinno być adekwatne, a przy każdych podwyżkach zostajemy pomijani i lekceważeni – tłumaczy pracownik Grupy Azoty.
Po pikiecie pracowników Grupa Azoty przesłała swoje stanowisko.
Rozumiemy i szanujemy frustrację pracowników, szczególnie że obecna trudna sytuacja Grupy Azoty trwa już długo i jest konsekwencją decyzji i procesów z przeszłości. Skutki finansowe tych decyzji ponosimy i będziemy jeszcze długo ponosić. W ramach trwającego sporu zbiorowego pozostajemy w dialogu ze stroną społeczną. Na piątek jesteśmy umówieni na kolejne rozmowy i liczymy na ich konstruktywny przebieg – przekazuje Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Grupy Azoty S. A.
Równocześnie rzecznik prasowy Grupy Azoty przekazuje, że na dziś planowane jest Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, które decyduje o emisji akcji skierowanej do Skarbu Państwa. Za te środki spółka chce zmodernizować instalacje produkcyjne, co ma przełożyć się na jej działalność biznesową.
Dodajmy, że pikieta zorganizowana przed siedzibą dyrekcji Grupy Azoty w Tarnowie jest inicjatywą oddolną i niezależną od działających w spółce związków zawodowych.