Totalny brak dialogu i okłamywanie, można powiedzieć, bo cały czas jesteśmy mamieni obietnicami, które są nieprawdziwe, bo cały czas się nam mówi: "Za miesiąc, dwa, trzy będą podwyżki", widzimy, że pracowników trzeba wesprzeć, że podpiszemy umowę z bankami, że zacznie się dużo lepiej". Nic z tego nie ma, tylko napychanie kieszeni sobie i tyle! To jest dramat, że ludzi, którzy tracą zdrowie i muszą mieć wysokie kompetencje, zarabiają tak podle — mówi Artur Jasiński, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Grupie Azoty S.A.
Protestujący zarzucają spółce niewłaściwe obsadzanie kluczowych stanowisk i brak kadry tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna. Jako przykład wskazują, że w ostatnich latach przez zarząd przewinęło się 20 menedżerów i 8 dyrektorów HR, a wciąż brakuje dyrektora odpowiedzialnego za produkcję i handel.
Mamy nadzieje, że ten protest, który trwa w ramach sporu zbiorowego, przyniesie pozytywny efekt. Pomoże dotrzeć z naszymi problemami do decydentów, do Warszawy. My walczymy w tej chwili o godne wynagrodzenia, poprawę warunków pracy, ale i los tych zakładów, bo w naszej ocenie może być on zagrożony. Słuchając pana prezesa w marcu, że Tarnów jest "najsłabszą spółką", "kulą u nogi", to przypuszczamy, że coś za tym się kryje, że to nie były puste słowa – stwierdza Paweł Baran, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach S.A.
W pikiecie wzięli udział członkowie wszystkich związków zawodowych działających w spółce. Uczestnicy przynieśli wymowne banery, którymi wyrazili solidarność i wspólny sprzeciw wobec obecnej sytuacji.
Przyszliśmy tu po to, żeby zaznaczyć, że zależy nam na Grupie Azoty i na tutejszych miejscach pracy. Dłużej już nie będziemy czekać na obietnice prezesa! To dziś widać, że ludzie nie wytrzymują, że też zależy im na tym, żebyśmy my jako związki zawodowe brali czynny udział w takich pikietach – podkreśla Bożena Gębska, przewodnicząca NSZZ Pracowników Grupy Azoty S.A. w Tarnowie.
To już jest ostatni raz, kiedy tak pokojowa pikieta się zdarzyła, jeżeli nic się nie zmieni — dodaje Artur Jasiński, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Grupie Azoty S.A.
Kolejnym krokiem w sporze ma być spotkanie z mediatorem, zaplanowane na 5 listopada. Pracownicy liczą, że rozmowy przyniosą przełom i pozwolą wypracować konkretne rozwiązania. Jeśli jednak mediacje nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, związki zawodowe zapowiadają referendum strajkowe, a w dalszej kolejności – strajk. To oznacza, że konflikt może wejść w kolejną, znacznie poważniejszą fazę.