Renowacje obrazu były przeprowadzane już wcześniej, w latach 1928 i 1965, ale polegały one głównie na uzupełnianiu i korygowaniu ubytków. Tym razem było odwrotnie: nadmalowane dotychczas warstwy zostały usunięte. Jak wskazuje o. Grzegorz Gut - proboszcz parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Tuchowie i kustosz tamtejszego Sanktuarium – było to konieczne.
Ja rozumiem, że obraz jest w kulcie, że do obrazu, do tego wizerunku jest wielu ludzi przyzwyczajonych, natomiast opinie ekspertów i wyniki badań wskazywały na to, że jeśli nie podejmiemy pewnych odważnych kroków, czyli żeby usunąć te późniejsze namalowania – a to tak naprawdę one były najbardziej zniszczone i spękane - to w pewnym momencie może to uszkodzić cały obraz – wyjaśnił kustosz tuchowskiego sanktuarium.
Zmieniły się nieco odcienie, szaty i szczegóły insygniów, jednak to cały czas ten sam wizerunek – podkreślił o. Grzegorz Gut.
Jak tak popatrzymy za mną na Matkę Bożą, to przecież ona się nie zmieniła. Nie było ingerencji w oczy, nie było ingerencji w usta, nawet w twarz. Widok, który widzimy, jest wynikiem samego oczyszczenia obrazu po zdjęciu werniksu – zauważył o. kustosz.
Renowacją zajęła się wybitna specjalistka w tej dziedzinie, prof. dr hab. Marta Lempart-Geratowska. Już teraz przywrócony wizerunek Maryi cieszy się dużym zainteresowaniem, a wkrótce na żywo zobaczy go ponad 100 tys. pielgrzymów podczas nadchodzącego Wielkiego Odpustu Tuchowskiego.
