Musimy wysyłać nasze sygnały, aby pokazywać, że w obliczu tej tragedii, jaką jest wojna — bo bez dwóch zdań jest to tragedia dla narodu ukraińskiego — natomiast, jakby w realiach tej wojny nie można normalizować takich postaci jak Szuchewycz i wykorzystywać tej okazji, żeby morderców stawiać na piedestale i normalizować. Musimy wysłać jak najwięcej sygnałów jako Polacy i spadkobiercy osób, które tam cierpiały i były tam mordowane. Warto wspomnieć, że duża część z nich to byli cywile — wyjaśnia Seweryn Partyński, radny Rady Miejskiej w Tarnowie, PIS.
Przypomnijmy, że Szuchewycz był jednym z głównych dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu. Za kontrowersyjną uchwałą stoi Swiatosław Szeremeta z Lwowskiej Rady Obwodowej, wobec której stanowczo opowiedziały się nie tylko lokalne władze Tarnowa. W reakcji na jego działania również polskie MSZ zdecydowało o umieszczeniu radnego ze Lwowa na liście osób niepożądanych w kraju.
Gloryfikowanie zbrodniarzy i to w sytuacji, w której ten temat jest wielokrotnie podnoszony przez stronę polską jako trudny, można traktować w kategoriach prowokowania dyskusji. Chcieliśmy dać sygnał, że nam się to nie podoba, to jest bolesna strona naszej historii i aby strona ukraińska miała tego świadomość — mówi Jakub Kwaśny, prezydent miasta Tarnowa.
Co istotne, sprzeciw wobec kontrowersyjnego pomysłu płynął nawet z Kijowa. Centralne władze Ukrainy, nie chcąc eskalacji napięć, wystosowały do radnych ze Lwowa nieoficjalny apel, by zaniechali podobnych prowokacji. Ostatecznie tamtejsza uchwała nie weszła w życie.