To jest myślę dobry moment, żeby do tego przystąpić. Mieliśmy już wstępnie wybraną lokalizację, ale oczekiwaliśmy na przebudowę, projekt tego, jak miałoby to miejsce wyglądać. To przyspieszenie wynika z sytuacji międzynarodowej. Poprosiłem Radę Miejską, Radę Osiedla o pozytywną opinię dla tego skweru, teraz, na ten moment jak on wygląda. Przy ewentualnej przebudowie będziemy myśleć, co dalej, co oprócz tabliczki powinno się tam znaleźć – wyjaśnia Jakub Kwaśny, prezydent Tarnowa.
O to by miejsce upamiętnienia ofiar Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Armii Powstańczej powstało w Tarnowie, od wielu lat zabiega Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Pismo w sprawie nadania takiego imienia wystosowano do Prezydenta Miasta Tarnowa. Jak zaznaczył w nim prezes Witold Miś, chodzi nie tylko o potrzebę upamiętnienia ofiar, ale także edukację przyszłych pokoleń ku przestrodze.
Żeby młode pokolenia wiedziały, co to znaczyło ludobójstwo na Polakach w tym czasie, czyli od 1939 roku do 1947 roku popełnianych i na żołnierzach polskich i na ludności cywilnej. Zwłaszcza chodzi o tę tragedię ludności cywilnej, która była bestialsko mordowana. Liczby są bardzo rozbieżne, niektórzy mówią o ilości 80 tysięcy, a niektórzy nawet o 200 tysiącach ofiar. Wymaga to zbadania, nie jest to proste. Strona ukraińska dopiero teraz rozpoczęła, czy pozwoliła na sprawdzenie miejsc ewentualnego pochówku tych osób – zaznacza Witold Miś, prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich oddział w Tarnowie.
Jak podkreśla prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny to dobry moment, na to, by właśnie teraz upamiętnić ofiary ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich, którym życie odebrali ukraińscy nacjonaliści z OUN UPA.
Ze względu, chociażby na te nastroje po stronie ukraińskiej, które pojawiają się w związku z gloryfikacją osób czy formacji, które są dla nas bolesna i trudne. O historii my w Polsce i w Tarnowie dobrze pamiętamy, nie wstydzimy się jej. Cały czas będziemy pokazywać, powtarzać, chwalić się tym, że w Tarnowie kiedyś stacjonował król węgierski, że tu swoją siedzibę miał rząd Semena Petlury, to w przestrzeni miejskiej jest pokazane, że Tarów był kiedyś w połowie miastem żydowskim i to jest część naszej tożsamości, i tego nie ukrywamy, tym się chwalimy, to pokazujemy. Równolegle warto również pamiętać o tych bolesnych momentach naszej historii. Podoba mi się niezwykle cytat, którym posługuje się również Instytut Pamięci Narodowej "To nie o zemstę, ale o pamięć ofiary wołają" – podkreśla prezydent Jakub Kwaśny.
O tym, czy skwer u zbiegu ulic Szkotnik i Klikowskiej w Tarnowie otrzyma imię Ofiar OUN UPA 1939-1947 zdecydują radni. Prezydent zapowiada, że w tej sprawie może byś zwołana sesja nadzwyczajna w lipcu br.
Przypomnijmy, że w przeszłości miasto Tarnów współpracowało z ukraińskim Tarnopolem. Na ten moment te relacje są zawieszone decyzją Rady Miejskiej.
