Ratownik medyczny w ostatniej chwili uratował dwoje ludzi z pożaru, Gdyby nie rat. med. Bartłomiej Wilczewski nie mieliby żadnych szans![]()
Dla Bartka to miał być zwyczajny poranek przed kolejnym dniem pracy. Dla dwojga starszych ludzi mógł się jednak okazać się ostatnim w życiu.
Dziś rano (w sobotę) Bartłomiej Wilczewski, ratownik medyczny Podkarpackiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Mielcu, na co dzień pracujący w Podstacji w Stalowej Woli, wychodził z domu, by rozpocząć dzienny dyżur. Wtedy zauważył coś niepokojącego. Z sąsiedniego drewnianego domu (w Stalowej Woli) wydobywały się gęste kłęby czarnego dymu.
Wiedział, że mieszkają tam dwie starsze osoby, które o tej porze z pewnością jeszcze spały. Natychmiast wyważył furtkę i wbiegł na posesję. Następnie zaczął dobijać się do drzwi i okien, próbując zaalarmować mieszkańców o śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Po chwili starsze małżeństwo podeszło do okna. Bartłomiej pomógł im wydostać się z zadymionego budynku i oddalić od domu. Jak się okazało, dosłownie w ostatniej chwili.
– Wszystko wyglądało tak, jakby było wyliczone co do sekundy. Niemal jak w filmie... Gdy tylko oddaliliśmy się kilka metrów od domu, usłyszeliśmy potężny wybuch. Najprawdopodobniej eksplodowała butla gazowa, a budynek natychmiast stanął w ogniu. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że gdyby ci państwo nadal spali, nie mieliby najmniejszych szans na przeżycie – wspomina Bartłomiej Wilczewski.
Ratownik natychmiast wezwał pomoc. Na szczęście starsza kobieta nie odniosła obrażeń i czuje się dobrze. Mężczyzna nawdychał się dymu, jednak jego życiu i zdrowiu nie zagraża poważne niebezpieczeństwo.
To wydarzenie natychmiast poruszyło nie tylko mieszkańców okolicy, ale również pracowników Podstacji w Stalowej Woli oraz dyrekcję Podkarpackiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Mielcu. Trudno bowiem o bardziej wymowny przykład tego, czym jest gotowość do niesienia pomocy drugiemu człowiekowi.
Choć Bartłomiej Wilczewski nie pełnił jeszcze służby, zachował się dokładnie tak, jak każdego dnia zachowują się ratownicy medyczni! Nie zawahał się ani przez moment. Dzięki jego opanowaniu, błyskawicznej ocenie sytuacji, odwadze i natychmiastowemu działaniu uratował dwa ludzkie życia.

