To sformułowanie padło wczoraj w tarnowskiej Sali Lustrzanej aż pięciokrotnie. Radni mimo wielogodzinnych obrad nie zdołali wyłonić następcy Małgorzaty Mękal. Wczorajsza sesja Rady Miejskiej w Tarnowie miała być nowym otwarciem, a stała się wielogodzinnym festiwalem niemocy. Wszystko zaczęło się od oficjalnego zamknięcia pewnego etapu. Rezygnację z funkcji złożyła dotychczasowa przewodnicząca Małgorzata Mękal.
To był dla mnie naprawdę duży zaszczyt i historyczna rola, ponieważ byłam pierwszą kobietą na stanowisku przewodniczącej Rady Miejskiej. Było to ogromne wyzwanie, ale też bardzo cenne doświadczenie. Myślę, że podziękowania, które dziś usłyszałam i które bardzo mnie wzruszyły, są dowodem na to, że godnie i dobrze pełniłam swoje obowiązki. Przede mną nowe wyzwania - zawodowe, osobiste i rozwojowe. Nadal jednak pozostaję radną Rady Miejskiej i z całych sił będę służyć mieszkankom i mieszkańcom Tarnowa, bo to jest dla mnie największy priorytet - mówi Małgorzata Mękal, była przewodnicząca Rady Miejskiej w Tarnowie.
Atmosfera wdzięczności błyskawicznie jednak wyparowała, gdy przyszło do wyboru nowej osoby na to stanowisko. Do walki o fotel przewodniczącego stanęło dwoje kandydatów Edyta Kowalska oraz Mirosław Biedroń. Choć oboje dysponują silnym poparciem swoich klubów, żadne z nich nie zdołało przekroczyć progu dwunastu głosów wymaganych do objęcia funkcji. Zniecierpliwienie w Sali Lustrzanej narastało z każdym kolejnym protokołem komisji skrutacyjnej.
Przez pięć tur głosowania i dwie godziny bezskutecznych prób wyboru przewodniczącego ucierpiał wizerunek Rady Miejskiej - najważniejszego organu samorządowego miasta. Zaczęliśmy zachowywać się jak osoby, które nie do końca rozumieją powagę sytuacji i tego, czym powinniśmy się zajmować. To niezbyt dobrze świadczy o grupie radnych, którzy nie chcieli koncyliacyjnie rozwiązać tej sytuacji - mówi Ryszard Żądło, radny Rady Miejskiej w Tarnowie.
Ostatecznie, po wielogodzinnym maratonie głosowań, punkt dotyczący wyboru przewodniczącego został zdjęty z porządku obrad. Oznacza to, że Tarnów, przynajmniej do kolejnej sesji, pozostaje bez formalnego lidera rady miasta.















































































