Blade Runners” w Krakowie: Pierwszy zniszczony znak na ulicy Niebieskiej
Informacja o usunięciu znaku przy ulicy Niebieskiej błyskawicznie obiegła media społecznościowe, wywołując falę komentarzy. Za nagłośnieniem sprawy stoi profil „Blade Runners SCT Kraków”, którego nazwa nawiązuje do londyńskich aktywistów niszczących kamery monitorujące strefy niskiej emisji (ULEZ). Według relacji świadków, infrastruktura została zdemontowana pod osłoną nocy, co ma być formą bezpośredniego protestu przeciwko – zdaniem mieszkańców – wykluczeniu komunikacyjnemu uboższych grup społecznych.
Policja prowadzi czynności mające na celu ustalenie sprawców, jednak w sieci rośnie przyzwolenie na tego typu działania, określane przez przeciwników SCT jako „obywatelskie nieposłuszeństwo” wobec uchwały, która de facto dzieli krakowian na lepszych i gorszych.
Lokalizacje kontroli pod lupą: Kierowcy ostrzegają się przed patrolami
Równolegle do aktów sabotażu, krakowscy kierowcy zorganizowali w sieci system wczesnego ostrzegania przed kontrolami. W mediach społecznościowych oraz popularnych aplikacjach dla zmotoryzowanych regularnie publikowane są lokalizacje patroli Straży Miejskiej weryfikujących normy spalin. W ostatnich dniach szczególną aktywność służb odnotowano w strategicznych punktach miasta: za rondem Ofiar Katynia w kierunku Bronowic oraz na ulicy Mistrzejowickiej.
Choć miasto deklaruje, że obecne działania mają charakter głównie informacyjny i kończą się pouczeniami, atmosfera na punktach kontrolnych jest gęsta. Strażnicy miejscy, korzystając z uprawnień nadanych przez Art. 129b ust. 2 pkt 2 lit. d Prawa o ruchu drogowym, mogą zatrzymywać pojazdy w dowolnym miejscu wewnątrz strefy, co budzi dodatkowy opór osób czujących się śledzonymi we własnym mieście.
Prawne wątpliwości i zarzut dyskryminacji: Głos Rzecznika Praw Obywatelskich
Spór o SCT w Krakowie przeniósł się również na grunt prawny i konstytucyjny. Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO) w oficjalnym stanowisku zakwestionował zasady funkcjonowania strefy, podnosząc argument o nierównym traktowaniu obywateli. Głównym zarzutem jest fakt, że przyjezdni oraz mieszkańcy gmin ościennych są zmuszeni do wnoszenia opłat za wjazd do miasta, nawet jeśli ich pojazdy spełniają identyczne normy emisji spalin co samochody zameldowanych krakowian.
Takie różnicowanie sytuacji prawnej osób w zależności od miejsca zameldowania może naruszać konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. Przeciwnicy strefy podkreślają, że Kraków, będąc centrum usługowym, edukacyjnym i medycznym dla całego regionu, nie może odcinać się od osób, które codziennie budują jego PKB, ale mieszkają poza granicami administracyjnymi miasta.
Internetowa walka na memy: Prezydent Miszalski twarzą kryzysu
Narastające oburzenie znajduje ujście również w satyrze internetowej. Popularne profile społecznościowe, takie jak „Co jest nie tak z Krakowem”, stały się hubem dla twórczości wymierzonej w prezydenta Aleksandra Miszalskiego. W sieci masowo udostępniane są memy przedstawiające włodarza miasta trzymającego znak SCT, często opatrzone ostrymi, wulgarnymi hasłami wyrażającymi sprzeciw wobec polityki ograniczania wolności przemieszczania się. Szczególną popularność zyskały grafiki zestawiające wizerunek prezydenta z hasłami o „***** SCT”, co odnosi się do poczucia odrzucenia przez miasto osób, których nie stać na wymianę auta na nowszy model.
Konflikt wokół Strefy Czystego Transportu wchodzi w fazę otwartego starcia między administracją a obywatelami. Wszystko wskazuje na to, że zniknięcie znaku na ulicy Niebieskiej to dopiero początek fali protestów, które mogą sparaliżować wdrożenie proekologicznych zmian w dotychczasowej formie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie już wkrótce ma rozpatrzyć kolejne skargi na uchwałę o SCT, co może przynieść ostateczne rozstrzygnięcie w tej gorącej atmosferze.














































































