W gminie Borzęcin decyzja o powierzeniu obowiązków dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury stała się jednym z najbardziej komentowanych tematów ostatnich tygodni. Choć formalnie mieści się w granicach obowiązującego prawa, to sposób jej przedstawienia oraz późniejsze wyjaśnienia władz samorządowych rodzą poważne wątpliwości dotyczące przejrzystości i rzetelności procesu decyzyjnego.
13 lutego 2026 roku podczas sesji rady gminy wójt Paweł Kułak poinformował o zakończeniu wieloletniej pracy przez dotychczasowego dyrektora GOK, a następnie przedstawił jego następcę w formule pełniącego obowiązki. Funkcję tę objął Mateusz Stąsiek. Wystąpienie wójta miało wyraźnie pozytywny wydźwięk. Kandydat został zaprezentowany jako osoba „nieprzypadkowa”, posiadająca doświadczenie w prowadzeniu działalności gospodarczej, menadżerskie podejście oraz kompetencje związane z marketingiem, promocją i kulturą. Wójt mówił również o wizji i świeżym spojrzeniu, które mają przynieść korzyści instytucji.
Wystąpienie było spójne i przekonujące, jednak zabrakło w nim konkretów. Radni nie usłyszeli szczegółowych informacji dotyczących wykształcenia, doświadczenia w zarządzaniu instytucją kultury ani listy zrealizowanych projektów. Na te braki uwagę zwrócił radny Oliwier Hynek, który już podczas sesji dopytywał o faktyczne kompetencje nowego p.o. dyrektora. W odpowiedzi wójt wskazał ogólnie na jego aktywność przy organizacji wydarzeń lokalnych oraz działalność w obszarze marketingu i promocji, zapowiadając jednocześnie, że szczegółowe informacje zostaną przedstawione w późniejszym terminie. Padła również deklaracja, że sam p.o. dyrektora zaprezentuje swoją wizję rozwoju GOK na kolejnej sesji.
Do zapowiadanej prezentacji jednak nie doszło. Nie pojawiła się ona ani podczas sesji w marcu, ani w kolejnych tygodniach. Wobec braku realizacji tej zapowiedzi radny Hynek skierował do wójta formalne zapytanie, w którym zwrócił się o przedstawienie konkretnych informacji dotyczących kwalifikacji, doświadczenia zawodowego oraz przesłanek, które zadecydowały o powierzeniu funkcji właśnie tej osobie.
Odpowiedź wójta, datowana na 13 kwietnia, okazała się kluczowa dla całej sprawy. Wynika z niej, że gmina nie dysponuje dokumentami potwierdzającymi doświadczenie Mateusza Stąśka w zarządzaniu instytucją kultury ani dokumentami dotyczącymi realizacji projektów finansowanych ze środków publicznych w obszarze kultury. Co więcej, w odpowiedzi wskazano również, że urząd nie posiada informacji o jego sukcesach zawodowych ani wcześniejszych projektach kulturalnych. Te ustalenia pozostają w wyraźnej sprzeczności z narracją przedstawioną podczas lutowej sesji, gdzie akcentowano kompetencje i doświadczenie kandydata.
W tym samym dokumencie wójt podkreślił, że wybór został dokonany na podstawie analizy kompetencji niezbędnych do realizacji zadań instytucji kultury. To stwierdzenie budzi jednak dodatkowe wątpliwości. W sytuacji, gdy urząd przyznaje brak informacji o doświadczeniu i dorobku kandydata, pojawia się pytanie, na jakich danych oparto taką analizę oraz jakie kryteria zostały w niej zastosowane. Nie wiadomo również, czy analizowano inne kandydatury ani czy sporządzono jakąkolwiek dokumentację tego procesu.
W odpowiedziach na część pytań wójt odwoływał się do przepisów prawa, wskazując, że powierzenie obowiązków bez przeprowadzania konkursu jest dopuszczalne. Jest to zgodne z obowiązującymi regulacjami, jednak nie wyjaśnia, dlaczego zdecydowano się na taki tryb oraz dlaczego wybrano właśnie tę osobę. Tym samym odpowiedzi te mają charakter formalny, ale nie odnoszą się do istoty problemu, jakim jest brak przejrzystego uzasadnienia decyzji.
Cała sprawa wykracza poza pojedynczą nominację i dotyczy szerszego zagadnienia standardów funkcjonowania administracji publicznej. W demokracji lokalnej nie wystarczy podjąć decyzji zgodnej z prawem. Równie istotne jest to, czy decyzja ta jest transparentna, czy można ją zweryfikować i czy stoi za nią spójna argumentacja oparta na faktach. W przypadku GOK w Borzęcinie pojawia się wyraźna rozbieżność między przekazem przedstawionym radnym a informacjami zawartymi w dokumentach urzędowych.
Na dziś wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Nie wiadomo, dlaczego nie przedstawiono zapowiadanej wizji rozwoju instytucji, jakie konkretnie przesłanki zdecydowały o wyborze oraz czy w przyszłości planowane jest przeprowadzenie otwartego konkursu na stanowisko dyrektora. Sprawa pozostaje otwarta, a jej dalszy rozwój będzie miał znaczenie nie tylko dla funkcjonowania GOK, ale także dla oceny standardów przejrzystości życia publicznego w gminie.






















































































