Konfederacja w Sejmie. Czy Czesław Kwaśniak jest zadowolony z wyniku wyborów?

  • 15.10.2019, 19:07
  • Zbigniew Filar
czeslaw_kwasniak_15_10_19.mp4
loadingŁaduję odtwarzacz...

Czesław Kwaśniak, Konfederacja gościem programu "Raport regionu" 

 

Zbigniew Filar

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Tarnowska.tv prowadzonego przez Tarnowskie Media sp. z o.o. z siedzibą w Tarnowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Wiesiek
Wiesiek 18.10.2019, 09:52
Polecam bardzo trafną analizę przyczyn słabego wyniku Konfederacji autorstwa Marka Ciesielczyka z Salonu24:

Dlaczego Konfederacja ma tylko 11 posłów?

Po zdradzie Pawła Kukiza, jego 5-procentowy elektorat – chyba w większości – zagłosował na również antysystemową Konfederację, dzięki czemu przekroczyła ona 5-procentowy próg. Jednak wprowadzenie zaledwie 11 posłów do Sejmu może zaskakiwać, jako że matematyka i wcześniejsza teza wskazywałyby na to, iż Konfederacja powinna uzyskać przynajmniej 8% głosów. Dlaczego tak się nie stało?

Oczywistą odpowiedzią na to pytanie jest totalny bojkot medialny ugrupowania Korwina-Mikke oraz jego – jak zwykle tuż przed wyborami – szokujące (nawet sympatyków) wypowiedzi.

Relatywnie słaby wynik Konfederacji ma też jednak inne przyczyny. Gdybyśmy przeanalizowali wyniki tego ugrupowania w tych okręgach, gdzie zdobyło ono jeden mandat poselski, zauważylibyśmy ciekawą prawidłowość. Konfederacja zdobyła mandat poselski tylko w tych okręgach, gdzie były spełnione dwa warunki jednocześnie:

- po pierwsze - na wynik pracowała cała lista, która uzyskiwała rezultat co najmniej o ok. pół procenta wyższy od średniego krajowego, to jest między 7,30% (w okręgu nr 26 – Słupsk) i 8,25% (w okręgu nr 23 – Rzeszów),

- po drugie – sam lider listy był na tyle silny, by osiągnąć wynik między 3,3% (np. Dziambor) i 5,6% (np. Berkowicz).

Jeśli zatem lista była skonstruowana tak, iż wypadała w miarę dobrze na tle innych oraz sam lider przyciągał do niej dodatkowo wyborców, Konfederacja mogła liczyć na jeden mandat w danym okręgu. Oczywiście były wyjątki (tylko dwa), które potwierdzają wyżej opisaną regułę. W okręgu nr 29, Katowice, zarówno lista uzyskała przyzwoity wynik 7,67%, jak i lider – 4,07%, a mimo to Konfederacja nie wprowadziła z tego okręgu do Sejmu posła. Podobnie było w okręgu nr 27, Bielsko Biała – lista – 7,42%, lider – 3,83%.

Zdarzyło się też i tak, że sam dobry wynik listy ratował sytuację, gdy lider wypadł nieco gorzej, np. w okręgu nr 25, Gdańsk, jedynka – Urbaniak uzyskał tylko 2,82% głosów, ale mandat zapewnił Konfederacji dobry wynik całej listy – 7,21%.

Jaki z tego wniosek? W wielu okręgach listy (podobnie zresztą jak w poprzednich, europejskich wyborach) konstruowane były na kolanie lub Konfederacja nie była po prostu w stanie w danym okręgu znaleźć odpowiedniej jedynki, lokomotywy, która by ją „pociągnęła”.

Klasycznym przypadkiem zmarnowania okazji do zdobycia dodatkowego mandatu jest okręg nr 15 – Tarnów, w konserwatywnej przecież Małopolsce. W sąsiednich okręgach wyborczych (krakowskim i rzeszowskim) Konfederacja zdobyła ok. 8% głosów, zaś w leżącym między nimi tarnowskim – tylko ok. 7%. Lider listy w rzeszowskim okręgu – 5,3%, w krakowskim – 5,6%, zaś w tarnowskim tylko 3,1%

To, że konserwatywny przecież Tarnów wypadnie słabo na tle (także konserwatywnych) okręgów sąsiednich można było z łatwością przewidzieć, jako że sam lider listy tarnowskiej – niejaki Czesław Kwaśniak jest człowiekiem dość znanym w swoim środowisku jako osoba dwukrotnie skazana w przeszłości z kodeksu karnego, a udział Kwaśniakowi (nazywanemu czasem „Dyzma z Borzęcina”) w wyborach umożliwiło teraz zatarcie skazania – patrz artykuł na ten temat:
https://www.salon24.pl/u/kwasn…

Nawet rodzony brat Kwaśniaka, wójt małopolskiej gminy Borzęcin, w czasie kampanii wyborczej w telewizji popierał innego kandydata do Sejmu w tym samym okręgu wyborczym – Stanisława Bukowca z PiS-u!

Po raz kolejny okazuje się zatem, iż błędne jest myślenie, że do dobrego wyniku wyborczego wystarczy jakiś w miarę popularny szyld czy znany w całej Polsce lider partyjny i że wówczas można na listach wyborczych umieścić na przykład owcę i nawet ona wejdzie do Sejmu, gdyż ludzie i tak zagłosują na szyld, nie biorąc pod uwagę tego, kto jest na liście wyborczej.

Marek Ciesielczyk
tel. 601 255 849
[email protected]
Patrz także wywiad telewizyjny z autorem „W Polsce mamy najgłupszą na świecie ordynację wyborczą, a nasz kraj nie jest demokracją” :
https://www.tarnowska.tv/wiado…
Zorientowany
Zorientowany 18.10.2019, 08:36
Kwaśniak wprowadza widzów w błąd, mówiąc, że wynik Konfederacji w naszym okregu był dobry i że niewiele mu brakło, by wejść do Sejmu. Proszę metodą d'Hondta policzyć, Konfederacja musiałaby mieć wynik aż o 1/5 lepszy, tj. o ok. 5 tysięcy głosów, by wejść do Sejmu w naszym okręgu. 20% to bardzo dużo. Kwaśniak przegrał, bo jest po prostu słabym kandydatem i wszyscy go znają od złej strony.
wyborca
wyborca 17.10.2019, 20:55
Cała prawda o Kwaśniaku :
https://wolna-polska.pl/wiadom…

Pozostałe