Ksiądz Zborek ujawnił zarzuty. W tle ofiary mszalne i księga intencji
Przez kilkanaście dni mieszkańcy Grojca i opinia publiczna próbowali ustalić, jakie dokładnie okoliczności doprowadziły do odwołania duchownego. Diecezja bielsko-żywiecka podtrzymywała, że powodem były poważne nieprawidłowości w wykonywaniu obowiązków proboszcza, jednak nie ujawniała szczegółów, powołując się na ochronę prywatności kapłana. Sytuacja uległa zmianie we wtorek, 13 października, kiedy sam ksiądz Józef Zborek przedstawił szczegóły zarzutów i sankcji nałożonych w postępowaniu kościelnym.
Z jego oświadczenia wynika, że biskup Roman Pindel w 2024 roku zdecydował o wszczęciu administracyjnego procesu karnego. Duchownemu zarzucono dwa naruszenia prawa kanonicznego. Pierwsze dotyczyło bezprawnego czerpania korzyści z ofiar składanych w związku z odprawianiem mszy świętych, natomiast drugie zniszczenia dokumentu kościelnego, którym była księga intencji mszalnych.
Wskazane przez księdza zarzuty oparto na kanonie 1383 oraz kanonie 1391 nr 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego. W związku z pierwszym naruszeniem wymierzono mu karę pozbawienia urzędu proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu. Za drugie nałożono grzywnę w wysokości 5 tysięcy złotych, na podstawie przepisów przewidujących sankcje pieniężne w kościelnym systemie prawnym.
To właśnie te rozstrzygnięcia stały się podstawą pozbawienia duchownego funkcji, a późniejsze postępowania odwoławcze nie doprowadziły do przywrócenia go na stanowisko.
Ksiądz Zborek nie zgadza się z decyzją. Spór dotyczy pieniędzy z odprawianych mszy
Najwięcej kontrowersji budzi kwestia ofiar mszalnych, które stały się jednym z głównych przedmiotów kościelnego postępowania. Chodzi między innymi o tak zwane msze binowane i trynowane, czyli sytuacje, w których ten sam kapłan odprawia odpowiednio dwie lub trzy msze święte jednego dnia. Prawo kanoniczne szczegółowo reguluje zasady przyjmowania i przekazywania ofiar związanych z takimi celebracjami. Co do zasady duchowny może zatrzymać dla siebie ofiarę z jednej mszy, natomiast pozostałe powinien przekazać na cele wskazane przez właściwego ordynariusza, z przewidzianymi prawem wyjątkami.
W swoim oświadczeniu ksiądz Józef Zborek kwestionuje ustalenia dotyczące bezprawnego uzyskiwania korzyści z ofiar mszalnych. Twierdzi, że nie rozumie, w jaki sposób miałby odnosić osobiste korzyści finansowe z odprawianych nabożeństw. Szczególnie istotny jest przedstawiony przez niego argument dotyczący przeznaczania środków na prace realizowane w parafii. Według relacji duchownego Dykasteria ds. Duchowieństwa uznała przekazywanie określonych ofiar na inwestycje parafialne za korzyść przypisywaną proboszczowi. On sam utrzymuje natomiast, że ofiary z mszy binowanych i trynowanych przekazywał do kurii.
To zasadnicza różnica w ocenie sposobu gospodarowania pieniędzmi pochodzącymi z ofiar mszalnych. Duchowny przedstawia swoje działania jako służące wspólnocie parafialnej i kwestionuje zarzut osiągania niedozwolonych korzyści. Nie zostały jednak publicznie udostępnione pełne akta postępowania kanonicznego, dokumentacja finansowa ani szczegółowe uzasadnienia poszczególnych rozstrzygnięć, które pozwoliłyby niezależnie ocenić ten spór.
Grzywna 5 tysięcy złotych za księgę intencji mszalnych
Drugim zarzutem ujawnionym przez księdza Zborka jest zniszczenie księgi intencji mszalnych. To dokumentacja wykorzystywana w parafii do ewidencjonowania intencji, w których odprawiane są msze święte. Ma ona znaczenie organizacyjne, a także pozwala kontrolować realizację przyjętych zobowiązań związanych z celebracją nabożeństw.
Według przedstawionych przez duchownego informacji naruszenie przepisów dotyczących dokumentacji kościelnej skutkowało nałożeniem na niego kary finansowej w wysokości 5 tysięcy złotych. Podstawą odpowiedzialności był kanon 1391 nr 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, dotyczący między innymi niszczenia, ukrywania lub zmieniania publicznych dokumentów kościelnych.
Nie ujawniono natomiast szczegółowych okoliczności, w których miało dojść do zniszczenia księgi, ani zakresu utraconej dokumentacji. Nie wiadomo również, jakimi konkretnie dowodami dysponowały organy kościelne podczas rozpoznawania tego zarzutu. Warto podkreślić, że opisywane sankcje zostały wymierzone w ramach prawa kanonicznego, a nie na podstawie wyroku polskiego sądu karnego.
Sprawa trafiła do Watykanu. Duchowny kwestionuje przebieg postępowania
Odwołany proboszcz skorzystał z przysługujących mu środków prawnych i zakwestionował decyzję biskupa Romana Pindla przed właściwymi instancjami kościelnymi. Sprawą zajmowała się Dykasteria ds. Duchowieństwa, która utrzymała wcześniejsze rozstrzygnięcie. Postępowanie dotarło następnie do Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, jednego z najwyższych organów sądowniczych Stolicy Apostolskiej.
W oświadczeniu z 13 października ksiądz Zborek zaznacza, że Sygnatura Apostolska początkowo dopuściła jego odwołanie do rozpoznania, jednak później umorzyła postępowanie ze względów formalnych. To szczególnie istotny element jego stanowiska, ponieważ duchowny odróżnia zakończenie sprawy z przyczyn proceduralnych od merytorycznego rozpatrzenia wszystkich podnoszonych przez niego argumentów.
Inaczej rozstrzygnięcie przedstawia diecezja bielsko-żywiecka, która utrzymuje, że decyzja biskupa została zweryfikowana przez właściwe instancje Stolicy Apostolskiej, a całe postępowanie zostało definitywnie zakończone. Sam fakt odwołania księdza z urzędu pozostaje skuteczny, niezależnie od różnic w interpretacji przebiegu postępowania.
Biskup mówił o przyznaniu się do przestępstwa. Ksiądz temu zaprzeczał
Nowe oświadczenie jest kolejnym etapem publicznego sporu między duchownym a władzami diecezji. Po spotkaniu z księdzem Zborkiem, do którego doszło 5 października, biskup Roman Pindel stwierdził, że kapłan przyznał się do popełnienia poważnego przestępstwa kanonicznego, zaakceptował decyzję władz kościelnych i zgodził się na opuszczenie parafii.
Już następnego dnia ksiądz Józef Zborek zakwestionował tę relację w rozmowie z dziennikarzami Faktów Oświęcim, zaprzeczając, jakoby przyznał się do winy. Teraz, przedstawiając szczegóły zarzutów oraz własną ocenę postępowania, jeszcze wyraźniej zaznacza, że nie zgadza się z uzasadnieniem pozbawienia go funkcji proboszcza.
W swoim najnowszym stanowisku duchowny podkreśla również, że mimo poczucia niesprawiedliwości podporządkował się kościelnej decyzji i opuścił parafię. Przeprasza także osoby, które mogły poczuć się dotknięte jego ewentualnymi zaniedbaniami. Nie oznacza to jednak, że zaakceptował ocenę wszystkich zarzutów przedstawionych mu w postępowaniu kanonicznym.
Tysiące wiernych stanęły w obronie proboszcza. Konieczna była interwencja policji
Sprawa księdza Józefa Zborka wywołała wcześniej ogromne emocje w Grojcu, miejscowości położonej w gminie Oświęcim. Duchowny przez blisko trzy dekady kierował tam parafią św. Wawrzyńca, zdobywając zaufanie licznej grupy mieszkańców. Kiedy na początku października stało się jasne, że musi opuścić parafię, część wiernych zdecydowała się na publiczny protest.
Do najbardziej dramatycznych wydarzeń doszło w niedzielę, 4 października, podczas wizyty biskupa Romana Pindla. Wokół kościoła zgromadziły się tłumy mieszkańców sprzeciwiających się odwołaniu proboszcza. Według relacji medialnych w proteście uczestniczyło blisko trzy tysiące osób. Po spotkaniu biskupa z Radą Parafialną doszło do gwałtownej konfrontacji, podczas której duchowni zostali otoczeni przez protestujących. Diecezja opisywała agresję słowną i fizyczną wobec przedstawicieli władz kościelnych.
Sytuacja wymagała interwencji policji oraz negocjatorów sprowadzonych z Krakowa. Biskup Roman Pindel wraz z towarzyszącymi mu kapłanami opuścił teren parafii dopiero około godziny pierwszej w nocy, 5 października. Wydarzenia te odbiły się szerokim echem w całym kraju, a sprawa odwołanego proboszcza stała się przedmiotem ogólnopolskiej debaty dotyczącej relacji między hierarchią kościelną a wiernymi.
Co dalej z księdzem Józefem Zborkiem?
Pomimo ujawnienia szczegółów postępowania kanonicznego konflikt wokół byłego proboszcza nie został całkowicie wyjaśniony w przestrzeni publicznej. Znane są już dwa zasadnicze zarzuty, sankcje nałożone na duchownego oraz jego stanowisko w sprawie finansów parafialnych i przebiegu postępowania odwoławczego. Nadal jednak nie przedstawiono pełnej dokumentacji umożliwiającej niezależne odtworzenie wszystkich okoliczności, które doprowadziły do tak surowego rozstrzygnięcia.
Dla mieszkańców Grojca najważniejsze pozostaje pytanie o przyszłość wieloletniego duszpasterza oraz dalsze funkcjonowanie wspólnoty parafialnej. Diecezja podtrzymuje stanowisko, że odwołanie zostało prawomocnie rozstrzygnięte w kościelnym porządku prawnym. Ksiądz Zborek deklaruje natomiast posłuszeństwo władzom kościelnym, nie rezygnując z przedstawienia własnej oceny zarzutów i przebiegu postępowania.
Oświadczenie z 13 października stanowi przełom w sprawie, ponieważ po raz pierwszy sam zainteresowany ujawnił szczegółowo zarzuty, które doprowadziły do utraty urzędu proboszcza. Spór o ofiary mszalne, księgę intencji oraz ocenę postępowania kościelnego pozostaje jednak nierozstrzygnięty w publicznej debacie, mimo że decyzja o odwołaniu duchownego jest już skuteczna.
