Jak co roku jest tutaj mnóstwo ludzi, aby uczcić pamięć poległych partyzantów Armii Krajowej i uczcić te wartości, którym oni hołdowali. Bóg, honor i ojczyzna muszą być głęboko w naszej pamięci i naszych serca, abyśmy mogli tworzyć silna Polskę. Szczególnie jest to ważne w dzisiejszych czasach, kiedy utrata wartości i autorytetów naprawdę nam zagraża – podkreśla Marek Karaś, wójt gminy Rzepiennik Strzyżewski.
To właśnie w Dąbrach rozegrały się tragiczne wydarzenia związane z walką żołnierzy Armii Krajowej z wojskami niemieckimi w końcowym okresie okupacji. Po akcji partyzanci schronili się w stodole, którą otoczyli Niemcy. Na miejscu zginęło 18 żołnierzy AK, a 10 pozostałych trafiło do niewoli i zostało wywiezionych do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Spośród nich przeżył tylko jeden.
Miejsc takich jak te, upamiętniających, na terenie naszego powiatu jest bardzo dużo. Tutaj przebiegał szlak I i II Wojny Światowej, gdzie ginęli polscy żołnierze. Pokazane jest ich bohaterstwo i heroizm w tej walce, bo niejednokrotnie trzeba było wznieść się na wyżyny, choćby tutaj, gdzie ten teren jest bardzo trudny pagórkowaty. Dla nas jako samorządowców ogromnie ważne jest, aby ten przekaz był szczególny, zwłaszcza dla młodego pokolenia. Aby był w każdym momencie i o każdej porze, bo potem, po nas, oni muszą te miejsca upamiętniać, być w nich. To jest nasz obowiązek, to należy czynić – mówi Jacek Hudyma, starosta powiatu tarnowskiego.
Pomnik upamiętniający poległych żołnierzy plutonu Regina II od lat stanowi miejsce pamięci i hołdu dla partyzantów. Jego historia sięga lat 50. kiedy funkcjonował nieoficjalnie z powodu braku zgody ówczesnych władz komunistycznych. Z czasem miejsce to zyskało oficjalny status miejsca pamięci.
Pierwsze spotkania były tutaj w latach 1954-1955 w tamtym wieku. Oczywiście nielegalnie, dopiero jak przyszła pewna odwilż zaczęło się to normować. Problemy były też z tym pomnikiem, bo to był głaz, który leżał na ziemi, a żeby można było go tam postawić, trzeba było mieć zezwolenie władz, wiadomo, jakich. Obeszli to prawo, mianowicie powiedziano, że to harcerze chcą postawić ten pomnik, w związku z tym ówczesne władze nie miały wyjścia i tak ten głaz się podnosił, podnosił, aż się podniósł — wyjaśnia Zygmunt Pertkiewicz, syn pułkownika Jerzego Pertkiewicza.
Po oficjalnych uroczystościach uczestnicy wzięli udział w dalszej części spotkania poświęconej akcji „Burza”, podczas której odbył się m.in. wykład historyczny przybliżający wydarzenia z tamtego okresu.