Prochy Jana Gomoły spoczęły na cmentarzu parafialnym w dzielnicy Krzyż. Odprowadzenie na miejsce pochówku poprzedziła msza święta żałobna w tamtejszej kaplicy.
Artysta jest uznawany za nestora tarnowskiej fotografii. Był honorowym członkiem Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego, znawcą i badaczem historii fotografii, aktywistą kultury i nauczycielem, ale – jak mówią ci, którzy go znali – przede wszystkim ciepłym i wyjątkowym człowiekiem.
Niesamowicie ciepły człowiek, dobry i, można powiedzieć, taki antymaruda. Nie usłyszało się od niego nic złego, w zasadzie na nikogo. Nawet jeśli miał jakieś zdanie, to był bardzo oszczędny w tym, żeby powiedzieć jakąś uwagę. Bał się być może kogoś zrazić do pewnych rzeczy. Był bardzo delikatny, a z drugiej strony też stanowczy, bo to, co mówił miało wagę – mówi Tomasz Sobczak, honorowy prezes Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego.
To był naprawdę fantastyczny, kochany kolega. Tak się złożyło, że razem w Pałacu Młodzieży zakładaliśmy Solidarność. Jan był przewodniczącym, mnie dane było być zastępcą przewodniczącego. Działaliśmy, a Jan miał po prostu we krwi te sprawy, ponieważ jego rodzice działali w podziemiu, później w strukturach podczas stanu wojennego. Doskonale więc wiedział, jak to wszystko zorganizować – opowiada Stanisław Olszówka, przyjaciel i współpracownik Jana Gomoły.
Najdłużej był nauczycielem właśnie w Pałacu Młodzieży. Tam wychowywał swoją młodzież, tam miał pracownię. Był bardzo spokojnym, ale stanowczym człowiekiem, wielbicielem Jana Szczepanika. Walczył o to, by Pałac Młodzieży miał Jana Szczepanika za patrona – wspomina Jerzy Mach, muzyk, nauczyciel w Pałacu Młodzieży w Tarnowie.
Praca zawodowa związała Jana Gomołę z Tarnowem już w latach 70. Jako autor zdjęć skupiał się m.in. na architekturze, fotografii kreacyjnej i aranżowanej, portretach czy fotoreportażu. Był wielokrotnie odznaczany za zasługi dla regionalnej i krajowej kultury.